The People vs. Wall Street - ciekawa sprawa GameStop

January 28, 2021

Choć wpis ten nie jest ściśle związany z grami wideo, to cała historia jest na tyle ciekawa i memiczna, że warto wiedzieć, co się właśnie dzieje. Aby wyjaśnić, co stało się z giełdą w Nowym Jorku, trzeba przedstawić głównych uczestników tej historii.

GameStop to sieć tzw. brick and mortar shops, czyli sklepów stacjonarnych, w których można kupować gry wideo w formie fizycznej (teraz w praktyce pudełko z kodem aktywacyjnym), a także sprzedawać swoje używane gry na płytach. Sklepy te działały stacjonarnie niemal wszędzie w Stanach Zjednoczonych. Postrzegano je jako miejsce, gdzie można kupować gry, ale były to też ośrodki lokalnego życia ludzi związanych z popkulturą. Organizowano w nich turnieje Magic the Gathering, sesje RPG, można tam było spotkać innych zapaleńców gier. Przez wiele lat GameStop było świetnie prosperującym przedsiębiorstwem aż do czasu, gdy rewolucja cyfrowa zmieniła filozofię dystrybucji gier wideo. Jak wiele usług wypartych przez Internet, tak i GameStop przestał być potrzebny. Sieć sklepów zaczęła się kurczyć, co pociągało za sobą mniejsze zatrudnienie, sprzedaż i możliwości dotarcia do nowej klienteli. Pandemia była gwoździem do trumny.

Krótka pozycja na giełdzie (short position) to ryzykowna i kontrintuicyjna technika inwestowania na giełdzie. Wszyscy wiemy, że na giełdzie zarabia się, gdy cena akcji idzie w górę. Short position natomiast polega na tym, że inwestor pożycza akcje danej spółki od innego inwestora, a następnie sprzedaje je na rynku. Jak każdą pożyczkę i tę pożyczkobiorca musi zwrócić, a więc po pewnym czasie odkupuje on akcje. Jeśli w czasie trwania pożyczki wartość akcji spada, inwestor zarabia, a gdy ich wartość rośnie, inwestor traci.

Giełda papierów wartościowych to coś w rodzaju kotłującej się czarno-czerwonej masy, której stan próbują przewidzieć rozmaici augurowie i haruspikowie, odczytując przyszłość z kształtów wykresów i wnętrzności inwes… prospektów emisyjnych. „Przeciętny człowiek” bez stosownej wiedzy kierunkowej (i nie oszukujmy się, znajomości, tak rynku jak i odpowiednich ludzi), inwestując wprost swoje pieniądze na giełdzie, raczej je straci (nie mówiąc już o np. Forex czyli pozagiełdowym rynku wymiany walut, który bywa przedstawiany jako El Dorado finansowe, a wpraktyce bywa nietzscheańską otchłanią finansową. Warto zapoznać się z oficjalnymi materiałami Komisji Nadzoru Finansowego zanim podejmie się jakąkolwiek decyzję o inwestycji, w szczególności na rynkach wysokiego ryzyka. Przykładowy wiarygodny materiał to:[1]). Powstały różnego rodzaju fundusze inwestycyjne skupiające co bardziej prominentnych kapłanów kapitalizmu. Fundusze oferują mniej więcej to, co religie, tylko że zbawienie (finansowe) ma się pojawić jeszcze za życia. Jednym z takich funduszy jest Melvin Capital założony przez Gabriela Plotkina, który był głównym krótkim inwestorem GameStop. Drugim ważnym guru inwestycyjnym jest Adrew Left, autor i wydawca newslettera inwestycyjnego Citrone Research, który intensywnie promował zajmowanie krótkich pozycji giełdowych. Za pośrednictwem Citrone Capital zajmował się też inwestowaniem na krótkich pozycjach.

I tutaj wchodzą użytkownicy forum internetowego r/WallStreetBets. To internetowa subsekcja giganta medialnego, jakim jest Reddit, skupiająca drobnych prywatnych inwestorów. Oszacowano, że grający na spadkach celowo bardzo zaniżają wartość akcji GameStop, żeby wygenerować wyższe zyski z zakładów. Użytkownicy Reddita zaczęli masowo kupować akcje GameStop, w konsekwencji czego wartość akcji zgodnie z prawami rynku zaczęła wzrastać, a to z kolei oznacza, ze wszyscy zajmujący krótką pozycję zaczęli tracić. Ile? Wystarczy powiedzieć, że jeszcze dwa miesiące temu za jedną akcję GameStop trzeba było zapłacić około 10 dolarów. Na chwilę pisania tego tekstu wartość jednej akcji wynosi 415 dolarów, co generuje gigantyczne straty po stronie wyżej wymienionych funduszy, które po tej cenie muszą odkupować akcje, aby je oddać. Melvin Capital zajmował też krótką pozycję na akcjach CD Project RED.

Dlaczego o tym piszę? Sam nie jestem zainteresowany inwestowaniem na giełdzie (dawno temu zainwestowałem w CD Project RED, ale nie były to jakieś „kokosy”). Warto zwrócić uwagę na kilka aspektów tej sprawy.

Po pierwsze, Michael Burry. Czy oglądaliście film Big Short? Jeśli nie, to szalenie polecam. Postać jednego z bohaterów oparta jest właśnie o życiorys Michaela Burriego, który postawił 1 miliard dolarów na załamanie się rynku nieruchomości w USA (chodzi o kryzys z 2008 r.) Zajął on długą pozycję (a więc czekał na wzrost wartości akcji w dłuższej pespektywie). Na całej sytuacji związanej z GameStop zarobił około 1500% [2]. Ciekawe czy zostanie nakręcena kolejna część filmu o tej aferze?

Po drugie, cała sytuacja jest interesująca z perspektywy socjologicznej. W Internecie panuje obecnie atmosfera „my przeciwko wy” gdzie „my” to internetowa grupa mikroinwestorów, a „oni” to „tłuste miśki” z Wall Street, którym powinęła się noga. Pojedynek Dawida z Goliatem, retiariusa z secutorem. Oliwy do ognia dolewają komentarze w mediach nazywające internetowych handlarzy „znęcającymi się” (bullyish) oraz pojawiające się głosy profesjonalnych handlarzy, które oskarżają użytkowników Reddita o udział w oszustwie giełdowym [3]. Jakby tego było mało, popularna aplikacja służąca do handlowania akcjami, Robinhood, na chwilę pisania tego artykułu uniemożliwia dokonywanie operacji związanych z akcjami GameStop, co spowodowało powstanie (a jakże) teorii o zmowie między możnymi tego świata.

Nieee, nie możesz tak po prostu inwestować swoich pieniędzy Jak to się skończy? Z przekory kibicuję ludziom z Reddita, ale mam przeczucie, że wynik całej operacji raczej nie zakończy się negatywnie dla funduszy, skupiających przecież pieniądze najbogatszych obywateli USA.